Jak zacząć?
Ogłoszenia
Regulamin
Umiejętności
Moc Magiczna
Statystyki
Spis Bogów
Rozliczenie z treningów
Sprawy do Administracji
Ranking
wymiana
Spotlights
Sophia Templer
Najlepsza postać żeńska
Miles Halter/Nathan Frost
Najlepsza postać męska
Felicity Wayland
Miss Forum
Miles Halter/John Oswald
Mister Forum
Miles Halter/John Oswald
Najlepszy Wątek
Freywald
Najlepsza para
Strona Główna



Poprzedni temat «» Następny temat
Brama Obozu
Autor Wiadomość
MG
Administrator


Wysłany: 2016-05-26, 13:11   Brama Obozu

 
   Podziel się na:     
Octavia Harris
The Warrior Princess





Ares

Uznana

19.02.1998

Poziom1

Get out you'r guns, battle's began!






25
siła
17
szybkość
12
zręczność
70
100
MM
00
PD

2 lvl walka wręcz, 1 lvl tropienie, 1 lvl walka bronią improwizowaną, 1 lvl walka bronią białą (miecz)

Ekwipunek: miecz, zapalniczka, paczka gumy do żucia
Wysłany: 2016-07-03, 12:01   
   Multikonta: Finn, Seth


Biegła ile sił w nogach. Otaczały ją tylko drzewa i ciemność. Co chwilę odwracała się za siebie, choć miała świadomość , że to ją spowalnia. W ręce ściskała myśliwski nóż ojczyma, który i tak zbytnio jej się nie przyda, nawet, jeśli doszłoby do walki. Nie miała jednak nic lepszego. Chyba, że potwory boją się ognia. Wtedy zapalniczka, którą dziewczyna trzymała w kieszeni bluzy, mogła okazać się wyjątkowo przydatna... Ale to mało prawdopodobne. Mogła liczyć tylko na to, że jakimś cudem uda jej się uciec. Oddychała ciężko, czuła się, jakby jej płuca palił żywy ogień, mimo wszystko nie zatrzymywała się. Nie mogła. Stanie się zbyt łatwą zdobyczą dla ścigającej ją bestii...
Chciała zawołać swojego ojczyma, ale przez to mogła zdradzić potworowi swoje położenie, więc koniec końców wolała się nie odzywać. Swoją drogą, dlaczego w ogóle zgodziła się przyjechać tutaj z Chrisem? No dlaczego? Przeklinała w myślach swoją głupotę i obiecała sobie, że jeśli przeżyje, już nigdy nie zbliży się do żadnego lasu.
Nie potrafiła ocenić, jak długo biegła. Dla niej zdawało się to całą wiecznością. Nie wiedziała też, jak daleko znajduje się od miejsca, w którym pierwszy raz zobaczyła ścigającego ją potwora, jednak przypuszczała, że pokonała naprawdę dużą odległość. W końcu miała doskonałą kondycję i krótki bieg zdecydowanie nie doprowadził by do jej obecnego stanu.
Nie patrzyła pod nogi co okazało się błędem. Potknęła się o wystający korzeń i runęła na ziemię. Siła upadku wycisnęła jej z płuc resztki powietrza. Leżała parę minut, próbując złapać oddech, jednak już po chwili chwyciła się najbliższego drzewa i z trudem podniosła się z ziemi, próbując utrzymać równowagę. Chwiejnym krokiem ruszyła przed siebie, najpierw powoli by znów nie upaść, później coraz szybciej. Przez ten czas potwór na pewno znacznie zmniejszył odległość między nimi.
Przed sobą dostrzegła sporych rozmiarów bramę. Nie miała pojęcia, skąd w samym środku lasu wzięła się brama, jednak to tam skierowała swoje kroki.
_________________
Octavia Shannara Harris
I'm an angel with a shotgun!
 
 
   Podziel się na:     
Rey Strahl 
KatyCat





Apollo

Grupowa #7

25.01.1999

Poziom1

Shit hit the fan






10
siła
19
szybkość
21
zręczność
100
100
MM
14
PD

2 lvl łucznictwo, 1 lvl złodziejstwo, 1 lvl broń improwizowana, 1 lvl strategia, 1 lvl walka bronią drzewcową

Ekwipunek: gaz pieprzowy, łuk, pirania, miecz
Wysłany: 2016-07-03, 12:23   
   Multikonta: Nathan, Ajzak


/początek 2 :D

Stała przed bramą obozu dobre kilka minut zafascynowana tym miejscem. Bała się zrobić krok w przód lub w tył, myśląc, że wybudzi się z tego pięknego snu. To nie był sen. W oddali widziała nastolatków biegających z mieczami. Miała bardzo dobry wzrok. Nagle usłyszała czyjeś kroki. Odwróciła się na pięcie z naciągniętym łukiem. Była wprost przekonana, że to jakiś potwór. Prawie puściła strzałę. Jak dobrze, że się powstrzymała.
Chwiejnym krokiem w jej kierunku zmierzała jakaś dziewczyna. Mniej więcej w wieku Rey. Była zmęczona, brudna i ranna. Rey bez zastanowienia ruszyła w jej kierunku. Musiała jej pomóc. Podbiegła do niej najszybciej jak się dało. Gdy była kilka metrów przed nią ściszonym głosem powiedziała: - Hej, ty też jesteś herosem, prawda?
Uśmiechnęła się przyjaźnie i podała jej rękę: - Jestem Rey, dopiero co przybyłam. Widzę, że masz za sobą niezłą walkę. Oprzyj się na mnie, będzie ci łatwiej się poruszać.
Rey miała do niej wiele pytań, ale przerwał jej donośny ryk. Potwory - automatycznie pomyślała dziewczyna i napięła łuk. Była gotowa, by walczyć.
 
 
   Podziel się na:     
MG
Administrator


Wysłany: 2016-07-03, 13:38   

W lesie rozległ się trzask. Nie był to jednak trzask kruchej gałązki, a dość sporego drzewka. Dziewczyny spojrzały w stronę, z której dochodził hałas. Wystarczająco szybko, aby dostrzec masywne, czarne cielsko wielkości ciężarówki, które też nie omieszkało się czekać na jakąś lepszą okazję, czy coś i zaatakowało od razu, gdy tylko wzrok dziewczyn spotkał się z wzrokiem ogara. Czy raczej z jednym okiem, gdyż przez drugie, ślepe oko ciągnęła się spora blizna. Zapewne ślad po spotkaniu z herosem. Pytanie tylko: Czy tamten heros przeżył?
Ogar wyskoczył zza drzew i byłby skoczył na obie heroski, jednak widok jakże prowizorycznego łuku w rękach Rey powstrzymał go. Wielki pies mógł tylko mierzyć wzrokiem obie dziewczyny i szykować się do skoku na ofiary bądź uskoku przed łukiem, który mógł być śmiercionośny w rękach Rey, a przynajmniej na pewno bardziej śmiercionośny niż ten marny kawałek metalu w rękach Octavii.
 
   Podziel się na:     
Octavia Harris
The Warrior Princess





Ares

Uznana

19.02.1998

Poziom1

Get out you'r guns, battle's began!






25
siła
17
szybkość
12
zręczność
70
100
MM
00
PD

2 lvl walka wręcz, 1 lvl tropienie, 1 lvl walka bronią improwizowaną, 1 lvl walka bronią białą (miecz)

Ekwipunek: miecz, zapalniczka, paczka gumy do żucia
Wysłany: 2016-07-03, 14:20   
   Multikonta: Finn, Seth


Gdy zbliżyła się do bramy, zauważyła stojąca obok dziewczynę. Owa dziewczyna chyba również ją spostrzegła, bo natychmiast ruszyła jej na pomoc. Octavia nie lubiła okazywać przed innymi słabości, jednak była już tak wyczerpana, że oparła się o ramię dziewczyny, by uniknąć upadku.
- Co...? - zapytała zdezorientowana. Zaczynało kręcić jej się w głowie i może tylko to sobie wyobraziła, ale nieznajoma zaczęła bredzić coś o jakichś herosach. Tak czy inaczej Octavia postanowiła ją ostrzec. - Uciekaj... on... zaraz tu będzie... jeśli ci życie miłe... to dobrze radzę... uciekaj... - mówiła bez ładu i składu, nadal próbując złapać oddech przez co głos jej się rwał.
- Octavia - przedstawiła się również. - Przybyłaś... tu... to znaczy gdzie..? Do lasu..? - nie miała pojęcia o czym mówiła Rey. Naprawdę zaczynała podejrzewać, że podczas ucieczki przed potworem dosyć mocno uderzyła się w głowę i dlatego słyszy teraz różne dziwne rzeczy. - Z resztą nieważne... musimy uciekać... w tej chwili...
Nie dane im było jednak choćby ruszyć się z miejsca, bowiem zza drzew wyłonił się kilkumetrowy pies. Już raczej mu nie uciekną. Pozostawała jedynie próba walki.
Jeżeli przeżyję, to przysięgam, Chris pożałuje, że mnie tu zabrał, pomyślała, mocniej ściskając w dłoni swoją "broń". Dopiero po chwili zauważyła, że Rey trzyma łuk. No... teraz to była pewna, że uderzyła się w głowę, bo łuk w rękach samotnej nastolatki spacerującej po lesie nie mógł być niczym innym, jak wytworem jej umysłu.
W każdym razie postanowiła działać, choć ledwo trzymała się na nogach. Nie umknęło jej uwadze, że potwór jest ślepy na jedno oko. Jeśli oślepi go całkowicie, może będą miały nieco większą szansę na ucieczkę? Ze świadomością, że właśnie pozbywa się swojej jedynej broni, nie mając nawet pewności, że trafi, rzuciła nożem w kierunku drugiego oka potwora.
 
 
   Podziel się na:     
Rey Strahl 
KatyCat





Apollo

Grupowa #7

25.01.1999

Poziom1

Shit hit the fan






10
siła
19
szybkość
21
zręczność
100
100
MM
14
PD

2 lvl łucznictwo, 1 lvl złodziejstwo, 1 lvl broń improwizowana, 1 lvl strategia, 1 lvl walka bronią drzewcową

Ekwipunek: gaz pieprzowy, łuk, pirania, miecz
Wysłany: 2016-07-03, 15:00   
   Multikonta: Nathan, Ajzak


Rey szybko zbadała wzrokiem potwora. Już kiedyś spotkała go na swojej drodze. Piekielny ogar -szybko przeleciało jej w głowie. Był zdumiona, że zapamiętała nazwę. Kiedyś mama czytała jej mitologię grecką z obrazkami. Ten wyglądał identycznie, tylko był większy, masywniejszy, o wieeele groźniejszy i ślepy na jedno oko. Na dodatek miał parę ran. Futro było przesiąknięte krwią. Ktoś toczył z nim zaciętą walkę. Ewidentnie.
Dziewczyna nagle poczuła większy nacisk na ramieniu. To Octavia zamachnęła się i rzuciła swoją jedyną bronią.
- Coś ty zrobiła?! - krzyknęła Rey - Mogłam przecież strzelić do niego z łuku, a ty zmarnowałaś swoją broń! No dodatek nie wiem czy trafiłaś...
Trudno było to ocenić. Nóż niby tkwił w oku ogara, ale ten nie przejmował się tym. Rey wystraszyła się. Stała ja wryta. Tylko głos nowej koleżanki przywrócił ją na ziemię.
- Z tego co się orientuję to powinien najpierw ziać ogniem... Ale on jest jakiś powalony i nieprzewidywalny... - powiedziała panna Strahl z przerażeniem - On w każdym momencie może się na nas rzucić, a ty nawet broni nie masz - spojrzała z wyrzutem na Octavię.
Nagle ogar poruszył się wywołując jeszcze większy lęk u Rey. Strzeliła z łuku na oślep. Na całe szczęście trafiła w potwora. Sytuacja robiła się coraz bardziej napięta.
Rey postanowiła, że wejdzie wraz z Octavią na drzewo. To chyba nie był najlepszy pomysł, ale zawsze na drzewach czuła się swobodnie. To było też lepsze miejsce do strzelania z łuku.
- Wchodzimy na drzewo - odparła stanowczo pociągając za sobą koleżankę.
 
 
   Podziel się na:     
MG
Administrator


Wysłany: 2016-07-03, 15:26   

Sztylet Octavii nie trafił dokładnie w oko, trafił jakieś cztery centymetry obok, jednak dzieląca odległość nie pozwoliła, przy stanie Octavii, na mocny rzut; sztylet wbił się bardzo płytko i po mocniejszym machnięciu łbem ogara upadł pod łapy potwora. Który w tym momencie był bardzo, ale to bardzo rozwścieczony. Skoczył do przodu, pokonując dwoma susami odległość dzielącą go od dziewczyn. Strzała Rey przejechała tylko po jego łopatce, tworząc długą, płytką i mocno krwawiącą ranę. Z wspinaczką na drzewo nie wypaliło. Ogar był szybszy i skoczył z ogromną prędkością na swój przyszły obiad. Dziewczyny nie zdążyły nawet krzyknąć, gdy usłyszały świst strzały. "Drewniana Śmierć" poszybowała w stronę potwora, trafiając między żebra skaczącego potwora. Po niej jeszcze jedna. I kolejna śmiercionośna strzała przeszyła powietrze z zastraszającą szybkością, powalając ogara zanim ten zdążył dotrzeć do dziewczyn. Jedyne, co zdążył zrobić, to wyciągnięcie masywnej łapy w stronę Rey i pozostawienia na całej długości ramienia śladu psich pazurów. Stres, ogromny ból i krwawienie z tak wielkiej rany osłabiło mocno blondynkę, która upadła pod ciężarem Octavii i najnormalniej w świecie zemdlała. Ostatnim, co zobaczyła, był stojący nad nimi facet na koniu i dwójka dzieciaków w pomarańczowych koszulkach.
Octavia, która wyrżnęła na ziemię wraz z Rey usiadła powoli i spojrzała na otaczające ją osoby; jakiegoś dzieciaka, młodszego od niej z łukiem w ręku, Faceta z nogami konia (co jest całkiem normalne) i jeszcze jednego dzieciaka, też z łukiem w ręku. - Witajcie w Obozie herosów, jestem Chejron. - przedstawił się ten dziwny koński typ i bezpardonowo złapał w dość silne ręce Rey i spojrzał na Octavię - Liz, Collie, zaprowadźcie tę młodą damę do Dużego Domu. Ja pójdę przodem, ta tutaj potrzebuje natychmiastowej opieki - wyjaśnił dwóm towarzyszkom i pogalopował w stronę dość sporego domu z Rey na rękach. A Octavia mogła tylko siedzieć i mierzyć wzrokiem swoje nowe, dwie towarzyszki, a przynajmniej na ten krótki czas.

Rey, zt.
 
   Podziel się na:     
Octavia Harris
The Warrior Princess





Ares

Uznana

19.02.1998

Poziom1

Get out you'r guns, battle's began!






25
siła
17
szybkość
12
zręczność
70
100
MM
00
PD

2 lvl walka wręcz, 1 lvl tropienie, 1 lvl walka bronią improwizowaną, 1 lvl walka bronią białą (miecz)

Ekwipunek: miecz, zapalniczka, paczka gumy do żucia
Wysłany: 2016-07-03, 21:24   
   Multikonta: Finn, Seth


Wkurzyła się, kiedy Rey podniosła na nią głos. Z reguły to Octavia byłą tą, która zawsze darła się na innych i wolała, żeby tak pozostało.
- No właśnie, to ja straciłam broń próbując coś zrobić i to ja zaraz zginę a nie ty więc czemu się na mnie wydzierasz?!!! - wykrzyczała na jednym wdechu. Nigdy nie nauczyła się panować nad emocjami, kiedy ktoś zaczynał działać jej na nerwy to dawała mu to odczuć.
Pomysł z wejściem na drzewo definitywnie nie wchodził w grę. Nadal była zbyt wyczerpana, by iść o własnych siłach, nie mówiąc już o wspinaczce. Zresztą i tak ogar doskoczył do nich, zanim w ogóle zdążyły się ruszyć. A ściślej mówiąc doskoczył do Rey. Zranił ją chyba dosyć poważnie, bo dziewczyna straciła przytomność. I właśnie wtedy pojawiło się cudowne ocalenie w postaci dwójki dzieciaków z łukami i czegoś, co wyglądało na połączenie człowieka i konia... Nie no, teraz to już na pewno miała halucynacje.
To przedziwne stworzenie zaczęło pieprzyć jakieś bzdury o herosach i obozie. Kolejny raz tego dnia Octavia słyszała słowo "heros" i kolejny raz widziała, żeby ktoś w lesie na Long Island zabijał potwory z łuku, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie.
- Zaraz... gdzie? - zapytała, mierząc podejrzliwie wzrokiem Liz i Collie. - Nigdzie z wami nie pójdę dopóki nie dowiem się o co tutaj chodzi... - powiedziała, dosyć oschłym tonem. - Zresztą ... nie. I tak nie idę - dodała szybko. - Muszę znaleźć ojczyma.
_________________
Octavia Shannara Harris
I'm an angel with a shotgun!
 
 
   Podziel się na:     
MG
Administrator


Wysłany: 2016-07-03, 22:25   

Dziewczyny spojrzały na siebie i na Octawię. Starsza z dziewczyn kucnęła, tak, żeby być na wysokości heroski - Słuchaj... Nie możesz tam wrócić. Życie ci nie miłe? Twojemu ojczymowi na pewno nic nie jest, uwierz mi. A co do ... tego. - machnęła ręką w stronę obozu - To jest obóz dla herosów, czyli dla dzieci bogów. Jeśli nie wierzysz, to powiedz mi coś o swoich rodzicach - odezwała się Liz ze spokojem na twarzy, jakby tą scenę ćwiczyła dzień w dzień.
 
   Podziel się na:     
Octavia Harris
The Warrior Princess





Ares

Uznana

19.02.1998

Poziom1

Get out you'r guns, battle's began!






25
siła
17
szybkość
12
zręczność
70
100
MM
00
PD

2 lvl walka wręcz, 1 lvl tropienie, 1 lvl walka bronią improwizowaną, 1 lvl walka bronią białą (miecz)

Ekwipunek: miecz, zapalniczka, paczka gumy do żucia
Wysłany: 2016-07-04, 12:07   
   Multikonta: Finn, Seth


- Mogę i wrócę - powiedziała zdecydowanym głosem. - Jeśli po tym lesie biega sobie więcej psów rozmiarów ciężarówki to muszę mu powiedzieć, żeby jak najszybciej wracał do domu - może i Chris nagrabił sobie za całe to polowanie, co nie zmienia faktu, że Octavia wolała, żeby wrócił do domu w jednym kawałku. Nawet go lubiła (oczywiście kiedy nie próbował przekonać jej do swojego... hobby), a matka to już całkiem by się załamała gdyby coś mu się stało.
- Obóz dla herosów, tak? A skoro chcecie mnie tam zaprowadzić to mam rozumieć, że ja jestem herosem? - zapytała, unosząc jedną brew. - Ha ha ha, bardzo zabawne - powiedziała, bynajmniej w rzeczywistości wcale nie było jej do śmiechu. To co one mówiły kompletnie nie miałoby sensu... gdyby nie potwory w lesie, człowieko-koń i to, że Rey wcześniej mówiła coś podobnego.
- O moich rodzicach..? Proszę bardzo - odpowiedziała i nie czekając na reakcję zaczęła mówić. - Moja matka nazywa się Lucy Harris, kiedyś śpiewała w klubach. Kiedy miałam rok, poślubiła Chrisa Walkera, miłośnika polowań przez którego, nawiasem mówiąc, się tu znalazłam - nie miała ochoty wspominać o tym, że jej prawdziwego ojca nie pamięta nawet jej matka, ponieważ gdy go poznała była całkowicie pijana, powiedziała więc tylko: - Mojego biologicznego ojca nigdy nie poznałam...
_________________
Octavia Shannara Harris
I'm an angel with a shotgun!
 
 
   Podziel się na:     
MG
Administrator


Wysłany: 2016-07-04, 13:05   

-Tak, Jesteś herosem. - odparła dziewczyna i wysłuchała opowieści na temat jej rodziny. - HEROS, to dziecko Boga i śmiertelniczki. Skąd wiesz, że nie jesteś herosem, skoro nie znasz swojego ojca? Już sam fakt, że widzisz czarne psy wielkości ciężarówki potwierdza, że jesteś herosem. A twojemu ojczymowi nic nie będzie. Potwory zazwyczaj nie atakują śmiertelników. To może pójdziemy już? Noga zapewne boli. - stwierdziła Collie.
 
   Podziel się na:     
Octavia Harris
The Warrior Princess





Ares

Uznana

19.02.1998

Poziom1

Get out you'r guns, battle's began!






25
siła
17
szybkość
12
zręczność
70
100
MM
00
PD

2 lvl walka wręcz, 1 lvl tropienie, 1 lvl walka bronią improwizowaną, 1 lvl walka bronią białą (miecz)

Ekwipunek: miecz, zapalniczka, paczka gumy do żucia
Wysłany: 2016-07-05, 09:08   
   Multikonta: Finn, Seth


- No dobrze, niech wam będzie. Załóżmy, że rzeczywiście jestem herosem - westchnęła z rezygnacją. Zdążyła już zauważyć, że dwie dziewczyny, z którymi została sam na sam, nie mają zamiaru tak łatwo ustąpić i uparcie próbowały przekonać Octavię do swoich racji, więc dziewczyna po prostu przytaknęła dla świętego spokoju. - Co powinnam teraz robić. Walczyć? Dostanę jakiś miecz czy coś? - zapytała, a na jej twarz wkradł się delikatny uśmiech. Nadal nie wierzyła w to, co przed chwilą usłyszała, jednak perspektywa trzaskania mieczem we wszystko co się rusza była wyjątkowo zachęcająca. Może w tym całym obozie, czy gdzie tam miały iść, nikt nie będzie robił jej awantur za bójki. W końcu czasami uważała na historii i z tego co pamiętała, herosi rzeczywiście walczyli.
- Więc mówicie, że Chrisowi nic nie powinno się stać... - nie potrafiła sobie wyobrazić , że potwór, który przed chwilą ją gonił nie zwróciłby uwagi na jej ojczyma, ale koniec końców postanowiła iść z nimi, z czystej ciekawości.
- Zatem ruszajmy - powiedziała, po czym chwyciła się drzewa, które znajdowało się obok niej i wstała, nie czekając nawet, aż jej nowe towarzyszki zaproponują jej pomoc. Sama dojdzie do tego obozu, choćby to miała być ostatnia rzecz, którą zrobi.
_________________
Octavia Shannara Harris
I'm an angel with a shotgun!
 
 
   Podziel się na:     
MG
Administrator


Wysłany: 2016-07-05, 17:37   

Dziewczyny posłały sobie znaczący uśmiech. Poszło lepiej niż przewidywały. - Najpierw musi cię zbadać jakiś lekarz albo Chejron. A potem, jak chcesz, możesz iść walczyć. Jeśli oczywiście ci noga na to pozwoli. - Liz wskazała nogę Octavi, po czym obie wstały z kucek i ruszyły mozolnie jak na herosów w stronę Szpitala Obozowego, gdzie zapewne znajdą drugą poszkodowaną i Chejrona. A skoro Octavia lubiła machać mieczem, to w obozie powinno jej się spodobać.
/ zt wszyscy
 
   Podziel się na:     
Adrien Carrero





Posejdon

Uznany

24.07.1998

100





5
siła
8
zręczność
10
12
MM
100
PD

1 poziom - Łucznictwo 1 poziom - Orientacji w Terenie 1 poziom - Budowa szałasów, kryjówek 1 poziom - Pływanie

Wysłany: 2016-07-07, 08:02   

|zaczynamy

Właściwie jedyne co chłopak widział, od jakiś pięciu minut to były drzewa, trawa, korzenie i wszystko inne co związane jest z lasem, który właśnie pokonywał. Dlaczego się tu znalazł? Cóż, gdyby nie przyjechał do Nowego Yorku, akurat w ten dzień, to by pewnie nie biegł jak jakiś opętany przez ten las, w końcu kto normalny ucieka przed kobietą z wężami zamiast włosów, a tym samym tym jadowitym syczącym głosem. Jego matka, wrzuciła go do samochodu, a tym samym dając Adrienowi jasno do zrozumienia, że gdzieś jadą. Już myślał, że jadą na lotnisko, czy gdzieś, a ta jedynie skierowała samochód na Long Island. Kompletnie nie wiedział, po co, ale gdy wysiadł, kobieta się z nim, pożegnała i ze łzami w oczach odjechała, mówiąc by poszedł wgłąb lasu. Chłopak nie zastanawiając się długo, jak dostrzegł tą całą wężową panią, wziął nogi za pas, a następnie zaczął uprawiać bieg po gałęziach, korzeniach i kamieniach, tym samym starając się łapać równowagę za każdym razem, gdy tracił grunt pod stopami. Dopiero gdy usłyszał jej głos, mówiący "Chodź skarbie, zabiję Cię", bez zastanowienia przyspieszył bieg i wpadł wprost w bramę, a następnie na jakąś osobę, od której odbił się i upadł jak małe dziecko tyłkiem na ziemi. Spojrzał jedynie z przerażeniem na chłopaka - Uciekaj! Ona tu idzie! Zaraz nas zabije! Co się zastanawiasz wiej!
_________________
Adrien Carrero
If you're gonna bite, be a big bad wolf
 
   Podziel się na:     
John Oswald
Lord of the toillet





Posejdon

Grupowy #3

10.03.1998

Poziom1

wszystko się pojebało






25
siła
16
szybkość
17
zręczność
79
90
MM
o
PD

2 lvl - walka mieczem | 2 lvl - walka wręcz | 1 lvl -łucznictwo

Ekwipunek: miecz
Wysłany: 2016-07-07, 08:16   
   Multikonta: Tye i lepszy bliźniak, król złodziei


John spacerował po Obozie i akurat trafił do bramy, parę dni temu to on ją przekroczył i zamieszkał tutaj. Z jednej strony trochę żałował, z drugiej jednak nie, stwierdził, że i tak w końcu będzie musiał nauczyć się walczyć z potworami, więc może i lepiej, że tutaj trafił. W pewnym momencie poczuł jak ktoś na niego wpada, John jednak nie upadł, cofnął się o parę kroków do tyłu, ale z tego by było na tyle. Spojrzał na tego kogoś, okazał się nim był zwykły chłopak, bardzo wystraszony chłopak, potem usłyszał jego słowa i uśmiechnął się delikatnie.
- Spokojnie, nic nas tu nie dopadnie, jesteś w bezpiecznym miejscu - powiedział i podał chłopaki rękę, żeby wstał.
To, co powiedział było prawdą, Obóz broniła specjalna bariera, która nie pozwala zbliżać się tu jakimkolwiek potworom, oczywiście niektóre z nich z pomocą innych mogły się tutaj dostać, ale nie w taki sposób. Dlatego Johnny był taki spokojny. Teraz starał się tylko uspokoić chłopaka leżącego na ziemi, przecież nie ma się już czego bać.
- Jestem John, a ty? - spytał, żeby podtrzymać rozmowę jak i zagadać chłopaka, niech zapomni o potworze, który prawie go zabił.
_________________
John Oswald

I always find you, because I love you and I don't leave you. Never.
 
   Podziel się na:     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo





PRAWA AUTORSKIE
BANERY
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 7