Jak zacząć?
Ogłoszenia
Regulamin
Umiejętności
Moc Magiczna
Statystyki
Spis Bogów
Rozliczenie z treningów
Sprawy do Administracji
Ranking
wymiana
Spotlights
Sophia Templer
Najlepsza postać żeńska
Miles Halter/Nathan Frost
Najlepsza postać męska
Felicity Wayland
Miss Forum
Miles Halter/John Oswald
Mister Forum
Miles Halter/John Oswald
Najlepszy Wątek
Freywald
Najlepsza para
Strona Główna



Poprzedni temat «» Następny temat
Kamienie Graniczne
Autor Wiadomość
MG
Administrator


Wysłany: 2016-05-26, 13:19   Kamienie Graniczne

Kamienie Graniczne, zwane także Kamieniami Artemidy (choć nikt nie wie dlaczego) są niewielkim zbiorowiskiem wapiennych skał i idealnym punktem widokowym. Często przebywają tu patrole.
 
   Podziel się na:     
Livia Parish 
Master ;-;





Hekate

GRUPOWA #20

17.01.1999

'Cause I’ve got a jet black heart






14
siła
17
szybkość
23
zręczność
100
100
MM
80
PD

2 lvl Startegia 1 lvl Malarstwo

Ekwipunek: miecz,sztylet,chusteczki,zdjęcie,gumy Orbit
Wysłany: 2016-07-03, 15:07   
   Multikonta: Felga, Alex


//
Liv zmęczona marszem przez las usiadła na jednym z wapiennych schodków. Miała doskonały widok na obóz. Pełno nastolatków w pomarańczowych koszulkach przemieszczało się po całym terenie (obozu) rozmawiając, śmiejąc się lub trenując. „Dziwne” pomyślała „myślałam, że jest ich więcej”.
Mimo iż jej w pewnej części krewniacy byli bardzo interesujący, zaczęła myśleć o swoim boskim rodzicu. A raczej o swojej matce. Ojciec nigdy nie zdradził jej tożsamości. Wiedziała tylko, że od pierwszej chwili go urzekła, można by rzec, że zaczarowała. Słyszała wiele historii z nią związanych, ale mimo wszystko czuła, że jej nie zna. Było to straszne uczucie, jakby nie znała części siebie. Jedyną pamiątką jest sztylet, który ma zawsze ze sobą . Był jeszcze list, ale spaliła go w akcie nagłego załamania dużą ilością informacji. Zdecydowanie żyło jej się lepiej ze świadomością, że jej matka była normalnym człowiekiem, ale cóż rodziny się nie wybiera. Wyciągnęła sztylet z walizki. Nie był on duży, ale ostry i ładny, choć skromny. Jedną z niewielu ozdób, był napis „magicae”. Przejechała delikatnie palcami po nim.
- Nie bez powodu jest on wygrawerowany. – szepnęła
Jej ojciec jako archeolog, miał dużą wiedzę na temat historii, którą chętnie się dzielił z swoją jedyną córką. Dziewczyna szukała w pamięci informacji o bogini greckiej związanej z magią, ale wydarzenia ostatnich czasów strasznie namąciły w jej głowie, a zmęczenie związane z podróżą nie ułatwiało sprawy. Zrezygnowana oparła głowę na dłoni. Nie wiedziała co ją jeszcze czeka. Nieznajomość matki to jeden z wielu problemów. Liv nie wiedziała co ma tu robić. Nikt jej nie oprowadził, nawet nie zamienił z nią słowa. Nie wiedziała gdzie będzie spać, czy będzie coś jeść, czy każą jej ubrać obozową, jak się domyśliła, koszulkę. To wszystko było nie na jej nerwy. Właśnie w takich momentach się zastanawia czy pod nazwą „ Camp Half-Blood” nie kryje się „Szkoła Przetrwania”. Ile by teraz dała, żeby być w domu w swoim pokoju i oglądać jakieś durne seriale popijając colę. Livia przymknęła oczy wspominając jak beztroskie było jej życie dwa lata temu…
_________________

LIVIA SOFIA PARISH



Everybody's got their demons
Even wide awake or dreaming
 
 
   Podziel się na:     
Axel Dragon 





Hades

Nieuznany

03.04.1999

100






11
siła
15
szybkość
9
zręczność
100
100
MM
00
PD

Taniec i śpiew - Poziom I Skradanie się - Poziom I

Wysłany: 2016-07-03, 20:51   

Axel był zagubiony. Bo w sumie tylko tyle konkretnego dało się o nim w tejże chwili powiedzieć. Targało nim zbyt wiele emocji. Od niedowierzania (mimo, że coś przeczuwał już wcześniej), do odrzucenia i w końcu akceptacji. Z zewnątrz wyglądał jednak tak jak zawsze. Spokojny, zimny, obojętny. Od kilku dni z nikim nie gadał, a w obozie znalazł się wczoraj i mimo tego nie zamienił z nikim słowa. Był takim osobnikiem od zawsze. Odpychający, nieprzystępny, ze spojrzeniem pełnym pogardy dla innych osób. Nie. Dość. Pewnym, szybkim ruchem podniósł się z łóżka i ubrany jedynie w czarny tank-top, czarne jeansy i czarne trampki ruszył na "zwiedzanie" obozu. Musiał pomyśleć. Nad tym wszystkim, nad życiem obecnym i przeszłym. Wiedział, że nic już nie będzie takie same. Ale czy to oznacza koniec jego kariery? Bo jeśli tak, to nie ma bata, ale Axel spierdala z tego obozu. Muzyka i śpiew to dlań wszystko co najlepsze, więc nie ma mowy, żeby zrezygnował ze swoich marzeń. Ale nie ma co się nakręcać. Może będzie mógł opuszczać obóz? Oby.
No i tak szedł, zamyślony, z nieobecnym spojrzeniem, pozwolił nogom nieść się w nieznane. I tym oto sposobem trafił tu, gdzie trafił, czyli po schodach do jakichś kamieni. Znaczy się. Póki co to tylko się wspinał po tych kamieniach. I przez zamyślenie prawie wpadł na jakąś dziewczynę.
-Sorry. - Mruknął, jednak na tyle głośno, żeby dziewczyna go usłyszała. I już miał ją wyminąć, jednak na chwilę się zatrzymał. Zerknął na nią i.. usiadł kilka stopni wyżej.
 
 
   Podziel się na:     
Livia Parish 
Master ;-;





Hekate

GRUPOWA #20

17.01.1999

'Cause I’ve got a jet black heart






14
siła
17
szybkość
23
zręczność
100
100
MM
80
PD

2 lvl Startegia 1 lvl Malarstwo

Ekwipunek: miecz,sztylet,chusteczki,zdjęcie,gumy Orbit
Wysłany: 2016-07-03, 21:37   
   Multikonta: Felga, Alex


Liv nie widziała swojej przyszłości w Obozie. Właściwie zastanawiała się jak to możliwe, że zgodziła się tu przyjechać. Tata namawiał ją do tego już od dłuższego czasu. Podobno to dla jej bezpieczeństwa, ma tu poznać swoje umiejętności, zakolegować się z innymi herosami i inne pierdoły. Gówno prawda. Niby wszystko miało tu być super. Liv miała odpocząć od kłopotów. Ona tego nie chciała, nie chciała tu być. Wolała swój dom gdzie czuła się naprawdę bezpiecznie niż zupełnie nieznany obóz, wolała swoich zaufanych znajomych niż grupkę ludzi w pomarańczowych strojach z bronią lub innymi nieprzyjaźnie wyglądającymi przedmiotami. Niby to nowa szansa, nowy rozdział w życiu, ale czy Liv tego potrzebowała??? Kiedy już była gotowa chwycić rączkę walizki i ruszyć w kierunku wyjścia obozu, ktoś prawie na nią wpadł. Dziewczyna usłyszała krótkie „Sorry”, by następnie unieść swój wzrok i napotkać zielone tęczówki jakiegoś szatyna. Ogólnie był ubrany na czarno. Biło od niego obojętnością i niezwykłym spokojem. Dla Liv stał się wielką zagadką. Chciała już coś odpowiedzieć, ale chłopak wyminął ją siadając niedaleko . W sumie była to pierwsza osoba z którą miała okazję porozmawiać. Już chciała wstawać, ale coś jej nie pozwalało. Stwierdziła, że spróbuje z nim porozmawiać, mimo że zbytnio nie lubiła zawierać nowych znajomości. Wolała jednak już kogoś poznać niż po paru miesiącach zacząć gadać do samej siebie z powodu braku towarzyszy. Mimo wszystko nie było to takie łatwe. Liv nie jest specjalistką od rozpoczynania znajomości. Po dłuższym namyślę powiedziała:
- Jestem Liv.
Niby krótkie zdanie, ale dla kogoś takiego jak Liv nie było łatwe do wymówienia. Dziewczyna zaczęła się trochę denerwować. Nie chciałaby, aby pierwsza osoba jaką spotka pomyślała, że jest dziwna. „Chociaż kto w tym obozie jest normalny…” przemknęło jej przez myśl…
 
 
   Podziel się na:     
Axel Dragon 





Hades

Nieuznany

03.04.1999

100






11
siła
15
szybkość
9
zręczność
100
100
MM
00
PD

Taniec i śpiew - Poziom I Skradanie się - Poziom I

Wysłany: 2016-07-04, 09:09   

Kiedy chłopak już usiadł, odchylił się lekko do tyłu, podpierając się rękoma o ziemię znajdującą się za jego plecami. Wciągnął nieco więcej powietrza do płuc i powoli, ze spokojem wypuszczał je z płuc. Teraz dopiero zaczął się zastanawiać czy tu pasuje. Z tego co widać tu wszystko dzieje się w grupach, a dla takiego indywidualisty jak on jest to istne piekło. Myśl, że będzie musiał współpracować z nie wiadomo kim sprawiała, że opuszczały go siły i chęć do jakiegokolwiek działania. No i też czy będzie musiał się przestawić? Pewnie tak, w końcu "większość" dominuje. Meh. Takie myślenie jest bezsensu. Czyli co? Mamy jeść gówno, bo tak twierdzą miliony, jak nie miliardy much na świecie? Kierując się tym tokiem myślenia, możemy dojść do takiego właśnie wniosku. Chociaż...
I w tym momencie przemyślenia chłopaka, a także ta cudowna prawie-cisza zostały przerwane przez głos należący do dziewczyny, na którą Axel prawie wpadł. Zabrał jedną rękę z ziemi i gdy ocenił, że nie jest brudna, przetarł nią swoją twarz. Spojrzał na dziewczynę w standardowy dla siebie sposób. Gówno mnie to obchodzi. Pytałem o twoje imię? Wyglądam jakbym chciał rozmawiać, albo zawierać jakiekolwiek znajomości? Takie myśli przechodziły przez głowę chłopaka, kiedy to spoglądał na lico jego "rozmówczyni", bo w końcu o jakiej rozmowie można tu mówić?
-Axel.
Rzucił w taki sposób, że wyglądał jakby mu wcale nie zależało na tej rozmowie. Poniekąd tak było. Do chłopaka było naprawdę ciężko się zbliżyć. Nie był w stanie zaufać ludziom dość szybko, a nie chciało mu się męczyć z "zawieraniem przyjaźni". Zawsze jest to też inna sytuacja, kiedy to ta druga osoba tak bardzo nalega. Wtedy może daje jej szansę, co nie zmienia faktu, że z początku takiej osobie nie ufa.
 
 
   Podziel się na:     
Livia Parish 
Master ;-;





Hekate

GRUPOWA #20

17.01.1999

'Cause I’ve got a jet black heart






14
siła
17
szybkość
23
zręczność
100
100
MM
80
PD

2 lvl Startegia 1 lvl Malarstwo

Ekwipunek: miecz,sztylet,chusteczki,zdjęcie,gumy Orbit
Wysłany: 2016-07-04, 12:22   
   Multikonta: Felga, Alex


„Świetnie ci idzie Liv, no po prostu genialnie” pomyślała dziewczyna. Chłopak zdecydowanie nie miał ochoty na jakąkolwiek rozmowę. Ton jego głosu oraz wyraz twarzy jednoznacznie o tym twierdziły. Dziewczyna zaśmiała się w duchu. Zazwyczaj to ona przybierała taką pozę, dając jasno do zrozumienia, że przyjaciół nie szuka. Jedni odpuszczali, ale inni byli uparci i nie dawali za wygraną. Ci bardziej upierdliwi zazwyczaj zostawali jej znajomymi, a czasem nawet kimś więcej. Liv potrząsnęła lekko głową. Wspominanie to zdecydowanie zły pomysł. Liv skoro jest skazana na bycie tu to wolała żyć daną chwilą. Przekraczając próg obozu obiecała sobie, że nie będzie patrzeć w tył, będzie patrzeć przyszłościowo. Cóż, nie było to wcale takie łatwe. Na każdym kroku coś przypominało jej dom, a im bardziej chciała zapomnieć tym coraz więcej myślała o rzeczach które straciła przyjeżdżając tu. Liv przyjrzała się chłopakowi. „Axel, ładne imię” pomyślała. Dziewczyna miała wrażenie, że skądś go zna, ale nie mogła sobie przypomnieć skąd. Liv nie miała pamięci do twarzy, za to świetnie zapamiętywała daty oraz imiona. W pewnej chwili spostrzegła, że nadal się mu przygląda. To musiało wyglądać trochę przerażająco. Dziewczyna odchrząknęła czując nadal w pewnym stopniu rozbawienie. „A więc teraz to ja robię za natrętną osobę” przebiegło jej przez myśl. W sumie mogłaby odpuścić, ale z natury była bardzo ciekawska, więc postanowiła zostać. Stwierdziła, że poznawanie kogoś może być zabawne. Zaraz. Stop. Przecież Liv nie lubi szukać znajomych. Zdecydowanie woli siedzieć na dachu nocą i rysować widoki. Mimo wszystko nieznajomy heros na tyle ją zaciekawił, że czuła się dziwnie odważnie.
- Jak długo tu jesteś ? – spytała niepewnie.
Była ciekawa jak długo można być w obozie, co więcej ciekawiło ją ile ona tu wytrzyma. Usiadła wygodniej i wpatrywała się w Axela czekając na odpowiedź…
 
 
   Podziel się na:     
Axel Dragon 





Hades

Nieuznany

03.04.1999

100






11
siła
15
szybkość
9
zręczność
100
100
MM
00
PD

Taniec i śpiew - Poziom I Skradanie się - Poziom I

Wysłany: 2016-07-04, 12:44   

Nie jest to dość przyjemne, kiedy siedzisz sobie w spokoju, chcąc pomyśleć, odciąć się jakoś od otaczającej cię rzeczywistości, a tu znajdzie się jakiś natręt, który będzie wpatrywać się w Ciebie jak w pierdolony obraz, czy cholera wie co. Nie oszukujmy się, Axel posiadał pewien niewyjaśniony niczym urok, ale no bez przesady. Wszystko ma jakieś granice, prawda?
Ostatecznie stwierdził, że może jeśli odwzajemni jej spojrzenie, bądź pokaże, że nie peszy go fakt, iż jest obserwowany, to może dziewczyna oderwie od niego spojrzenie. Skierował spojrzenie swoich oczu o zielonych tęczówkach wprost na intrygujące, piwne oczy dziewczyny, która przedstawiła mu się jako Liv. Wpatrywał się tak w nie przez chwilę, do momentu, w którym cisza ponownie została przerwana przez chrząknięcie dziewczyny.
Dragon uniósł brew w górę, co miało oznaczać zdziwienie. Mimo wszystko jego spojrzenie wciąż pozostawało obojętne. To z brwią.. Można powiedzieć, że był to jedynie odruch, bowiem nie interesowało go w żadnym stopniu to, że być może była to próba zwrócenia na siebie uwagi, skoro atencję jego osoby już miała. Nie minęła długa chwila, a tu już padło kolejne pytanie.
-Drugi dzień, ale jeśli pozostali będą upierdliwi, to nie wytrzymam tu długo.
Tak. To była aluzja odnośnie ciekawości, którą dziewczyna wręcz emanowała. Axel nie szukał rozmowy, jak to już zostało wspomniane wcześniej. Chciał jedynie spokoju, odosobnienia, miejsca w którym mógłby pomyśleć, bądź.. napisać wiersz czy piosenkę, albo chociażby pośpiewać.
_________________

We don't have to talk
We don't have to dance
We don't have to smile
We don't have to make friends
 
 
   Podziel się na:     
Livia Parish 
Master ;-;





Hekate

GRUPOWA #20

17.01.1999

'Cause I’ve got a jet black heart






14
siła
17
szybkość
23
zręczność
100
100
MM
80
PD

2 lvl Startegia 1 lvl Malarstwo

Ekwipunek: miecz,sztylet,chusteczki,zdjęcie,gumy Orbit
Wysłany: 2016-07-04, 22:31   
   Multikonta: Felga, Alex


Liv, zaśmiała się. Znaczy, nie chciała robić tego głośno, ale rzadko coś dzieje się po jej myśli, a aluzja chłopaka, na tyle ją rozbawiła, że nie mogła się powstrzymać przed wybuchem śmiechu. „ Teraz to z pewnością ma mnie za upierdliwą idiotkę” pomyślała. W sumie w tej chwili mało obchodziło ją jego zdanie. Była zbyt zajęta myśleniem o jej dobrym humorze. Ostatnio tak się śmiała kiedy miała hmm… w sumie to chyba nigdy nic, ani nikt nie rozbawił jej tak jak przed chwilą Axel za sprawą jednego zdania. Powinna czuć się urażona, powinna być wkurzona, ale zamiast tego ma ochotę śmiać się w niebogłosy. Liv zdecydowanie nie jest normalną osobą. Dziewczyna kiedy się uspokoiła, przestał ją boleć brzuch i już nie chciała płakać ze śmiechu spojrzała na towarzysza. Stwierdziła, że lepiej będzie jak już pójdzie, mimo iż spędziła ten czas na dobrej zabawie. Oj tak , Livia lubiła denerwować ludzi, można to uznać za jej hobby. Zazwyczaj ofiarami jej „żarcików” byli jej znajomi, którzy z chęcią odpłacali się jej tym samym. Ich wspólne psikusy były wielokrotnie inspiracją do jej obrazów. Dziewczyna umiała jednak zachować pewne granice. Patrząc na chłopaka dobrze wiedziała, że denerwuję go jej obecność, dlatego jako miłosierna osóbka postanowiła nie męczyć go więcej swoją obecnością i ruszyć w celu znalezienia jakiegoś opiekuna lub kogoś na jego wzór, bo przecież banda dzieciaków nie może być powierzona sama sobie… Liv wstała z gracją rzuciła krótkie „Pa. Miło było poznać.” I już ruszyła w głąb obozu szukając swojego „nowego celu”…
// zt ;)
 
 
   Podziel się na:     
Octavia Harris
The Warrior Princess





Ares

Uznana

19.02.1998

Poziom1

Get out you'r guns, battle's began!






25
siła
17
szybkość
12
zręczność
70
100
MM
00
PD

2 lvl walka wręcz, 1 lvl tropienie, 1 lvl walka bronią improwizowaną, 1 lvl walka bronią białą (miecz)

Ekwipunek: miecz, zapalniczka, paczka gumy do żucia
Wysłany: 2016-07-05, 20:52   
   Multikonta: Finn, Seth


/po wątku w szpitalu jak coś :3

Włóczyła się bez celu po obozie. Chociaż... może nie było to aż tak bardzo pozbawione sensu. Skoro i tak miała tu zamieszkać, wypadałoby zorientować się, co gdzie jest.
Nie wiedziała, co o tym wszystkim myśleć. Ta cała gadanina o bogach i herosach... naprawdę bardzo ciężko było uwierzyć w coś tak absurdalnego. Niestety, wszystko wskazywało na to, że jednak jest to prawda. Choćby piekielny ogar, przez którego ona i Rey omal nie zginęły. Coś takiego w ogóle nie powinno istnieć, a jednak...
Była ciekawa, który z bogów może być jej ojcem. Nie znała się zbyt dobrze na mitologii, ale miała nadzieję, że będzie w jakiś sposób związany z walką. O tak! To byłoby naprawdę interesujące. Musi zapytać pierwszego herosa, który się nawinie, czy istnieje takie bóstwo.
Nie musiała długo czekać, w pobliżu spostrzegła jakiegoś chłopaka, siedzącego na kamiennych schodach. Udała się w tamtym kierunku, po czym położyła się na trawie obok schodów, ledwo zaszczcając chłopaka spojrzeniem.
- Istnieje jakiś bóg wojny albo wojowników? - zapytała. Żadnego przywitania, żadnego przedstawiania się. Krótko, na temat i w dodatku niezbyt uprzejmie, jak to miała w zwyczaju.
_________________
Octavia Shannara Harris
I'm an angel with a shotgun!
 
 
   Podziel się na:     
Rey Strahl 
KatyCat





Apollo

Grupowa #7

25.01.1999

Poziom1

Shit hit the fan






10
siła
19
szybkość
21
zręczność
100
100
MM
14
PD

2 lvl łucznictwo, 1 lvl złodziejstwo, 1 lvl broń improwizowana, 1 lvl strategia, 1 lvl walka bronią drzewcową

Ekwipunek: gaz pieprzowy, łuk, pirania, miecz
Wysłany: 2016-07-05, 21:36   
   Multikonta: Nathan, Ajzak


/po szpitalku

Inspiracja. W końcu ją dopadła.
Znalazła fragment płótna i coś na wzór farb. Miała wielki mętlik w głowie. Jej boski rodzic, ogar, dziwny sen, herosi... Zdecydowanie będzie to obraz abstrakcyjny - pomyślała i spojrzała na swoje "przybory" - O ile w ogóle będzie to obraz
Teraz malowanie było dla Rey wszystkim. Nie obchodziło ją teraz to gdzie jest, czy kto tu jeszcze jest. Obraz był najważniejszy. Gdy jest zainspirowana nie myśli racjonalnie.
Musiała znaleźć odpowiednie miejsce do malowania. Przedzierała się właśnie przez tłum ludzi i zobaczyła Octavię idącą ku jakiś tam kamieniach. Postanowiła, że pójdzie za nią, ponieważ to miejsce, do którego zmierzała wydało się jej bardzo inspirujące. W drodze na górę dostrzegła jakiegoś chłopaka. Nie przykuł zbytnio jej uwagi. Rozstawiła swój "sprzęt" na trawie, kilka kroków od niego i Octavii. Nie było czasu na żadne "-cześć", była zbyt pochłonięta wizją obrazu. Już chciała zacząć malować, ale... Zawsze jest jakieś ALE.
- Cholera, nie mam pędzla - powiedziała chyba zbyt głośno Rey - Macie coś w rodzaju pędzla? - pytanie skierowała do Octavii i nieznajomego chłopaka.
 
 
   Podziel się na:     
Axel Dragon 





Hades

Nieuznany

03.04.1999

100






11
siła
15
szybkość
9
zręczność
100
100
MM
00
PD

Taniec i śpiew - Poziom I Skradanie się - Poziom I

Wysłany: 2016-07-05, 21:48   

Chłopak wywrócił oczyma, kiedy dziewczyna wybuchnęła śmiechem. Tak. To tylko potwierdzało, że w tym obozie mieszkali głównie wariaci. Czyli nie pozostaje nic innego jak unikać jakichkolwiek kontaktów, bo w końcu nie wiadomo co takiemu psycholowi wpadnie do łba. To zbyt niebezpiecznie, nie ma co niepotrzebnie ryzykować. Spojrzał jeszcze na Liv, kiedy ta stwierdziła "że miło było poznać" i parsknął w geście "rozbawienia", mimo, że wcale rozbawiony nie był. Przynajmniej osiągnął to co chciał. Miał spokój, a przecież o to mu chodziło od samego początku. Teraz będzie mógł w spokoju pomyśleć nad tym wszystkim, poukładać sobie w głowie wszystkie zdarz...
No kurwa. Czy ludzie serio nie mają już gdzie łazić? Pomyślał sobie, kiedy tylko dostrzegł kolejną postać zbliżającą się w jego stronę. No proszę. Widzę, że kultura i dobre wychowanie leży i kwiczy.
-Grzeczność wymaga by się przywitać. Poza tym. Książki nie gryzą.
Prychnął i mimo, że jego wypowiedź była pełna jadu, to idealnie to zakrył za tak dobrze znaną mu maską obojętności. Skoro ona nie była uprzejma, to on też nie zamierzał się silić na żadne uprzejmości. Może dostać w ryj, mało się tym przejmie. Z resztą to nie pierwszy raz. I chwilę później kolejna. Znowu żadnego cześć, czy czegoś.
-Mam nawet trzy pędzle.
Odparł, nawet na nią nie spoglądając. Swoje spojrzenie póki co skupiał swoje spojrzenie na tej, która pojawiła się tu jako pierwsza.
_________________

We don't have to talk
We don't have to dance
We don't have to smile
We don't have to make friends
 
 
   Podziel się na:     
Octavia Harris
The Warrior Princess





Ares

Uznana

19.02.1998

Poziom1

Get out you'r guns, battle's began!






25
siła
17
szybkość
12
zręczność
70
100
MM
00
PD

2 lvl walka wręcz, 1 lvl tropienie, 1 lvl walka bronią improwizowaną, 1 lvl walka bronią białą (miecz)

Ekwipunek: miecz, zapalniczka, paczka gumy do żucia
Wysłany: 2016-07-06, 09:16   
   Multikonta: Finn, Seth


Leżała z przymkniętymi oczami, oczekując reakcji chłopaka.
- Aha - odpowiedziała obojętnie na "zarzuty". Co to miało być? Nikt nie będzie jej tu życia dyktował, wystarczyło, że matka i Chris ciągle robili jej wykłady na temat uprzejmości i dobrego wychowania. Tu nikt nie miał nad nią władzy (może poza Chejronem) i nie zamierzała nikogo słuchać. - Tak się składa, że wychodząc z domu zapomniałam zabrać podręcznika od mitologii. Jaka szkoda... Ale jeśli ty masz, to chętnie pożyczę - rzuciła ironicznie, po czym podniosła się do pozycji półleżącej, opierając się na łokciach i spojrzała wzywająco na chłopaka.
Nie było jednak dane jej powiedzieć nic więcej, ponieważ tuż obok nich pojawiła się Rey z zestawem małego malarza. Serio? Malować? Teraz? Kiedy dopiero co przybyła do tego przedziwnego miejsca, zwanego Obóz Herosów...? Vii wydało się to bynajmniej dziwne, ale nie skomentowała tego, w końcu Rey, jakby nie było, jeszcze kilka godzin temu próbowała ją uratować.
- Tragedia... - westchnęła, teatralnie wywracając oczami. Kiedy dziewczyna wspomniała o braku pędzla, okazało się, że Harris jednak nie potrafi powstrzymać się od komentarza. - Pędzel mówisz? Niestety, został w domu razem ze wszystkimi książkami - podkreśliła ostatnie słowa, znów przenosząc wzrok na chłopaka.
_________________
Octavia Shannara Harris
I'm an angel with a shotgun!
 
 
   Podziel się na:     
Rey Strahl 
KatyCat





Apollo

Grupowa #7

25.01.1999

Poziom1

Shit hit the fan






10
siła
19
szybkość
21
zręczność
100
100
MM
14
PD

2 lvl łucznictwo, 1 lvl złodziejstwo, 1 lvl broń improwizowana, 1 lvl strategia, 1 lvl walka bronią drzewcową

Ekwipunek: gaz pieprzowy, łuk, pirania, miecz
Wysłany: 2016-07-06, 20:26   
   Multikonta: Nathan, Ajzak


Zaleciało tu kompletną ignorancją. Rey niby oderwana od rzeczywistości, jednak poczuła się urażona. Lubiła być w centrum uwagi, ale z taką dwójką, jak Octavia i ten chłopak, raczej nie miała żadnych szans na to. Po usłyszeniu odpowiedzi chłopaka skrzyżowała ręce na piersi. Zbadała go wzrokiem. Aż zalatywało od niego sarkazmem. W takim razie postanowiła mu dogryźć. Kto, jak kto, ale Rey potrafiła być wredna, czy też sarkastyczna.
- Trzy pędzle? Chyba też lubisz malować. Przybiłabym ci piątkę... W twarz... Krzesłem. - powiedziała bez emocji - Tak w ogóle jestem Rey.
Po czym przykucnęła i wyrwała źdźbło trawy. To też nada się na pędzel.
Spojrzała na Octavię. Ta również nie była sympatyczna. Równie sarkastyczna.
- Świetnie się zgraliście - mruknęła i wróciła do malowania.
Przez te całe obserwacje inspiracją ją opuściła. Nosz kurde - prawie wypowiedziała swe myśli na głos. Teraz to już całkowicie wróciła na ziemię. Nie wiedziała co malować, a w końcu znalazła jakiś tam prowizoryczny pędzel. Położyła się na trawie i czerpała inspiracje z poruszających się z wolna chmur, przysłuchiwała się również dwóm herosom.
 
 
   Podziel się na:     
Axel Dragon 





Hades

Nieuznany

03.04.1999

100






11
siła
15
szybkość
9
zręczność
100
100
MM
00
PD

Taniec i śpiew - Poziom I Skradanie się - Poziom I

Wysłany: 2016-07-08, 17:39   

Olał to jej "aha". Miał to głęboko w dupie i swoją postawą to pokazywał. Powoli, jednakże z sporą dozą pewności położył się na plecach. Wpatrywał się w niebo, kiedy to do jego uszu dobiegła ironiczna odpowiedź dziewczyny.
-Cóż za strata. Może gdybyś się pieprznęła taką w łeb, a potem chwilę pomyślała, to jest szansa, że byś na coś wpadła. - Tu podniósł głowę i prześlizgnął się po niej swoim spojrzeniem. - Chociaż jak tak na Ciebie patrzę, to raczej dodanie dwóch do dwóch może być nie lada wyzwaniem.
Chwilę później wypowiedź drugiej dziewczyny. Ja pierdolę. Dom wariatów. Za co ja tu trafiłem?
-No patrz. A ja bym poczęstował Cię węglem. Rozgrzanym do czerwoności. Może wtedy byś się zamknęła. I w dupie mam to, jak się nazywasz.
Szczerość, szczerość i jeszcze raz szczerość. Chociaż jemu tą cieniutką granicę między szczerością, a chamstwem zdarzało się przekraczać i to niejednokrotnie. Nie zawsze robił to ze świadomością, iż właśnie to czyni, jednakże w tym przypadku było to świadome i celowe.
_________________

We don't have to talk
We don't have to dance
We don't have to smile
We don't have to make friends
 
 
   Podziel się na:     
Octavia Harris
The Warrior Princess





Ares

Uznana

19.02.1998

Poziom1

Get out you'r guns, battle's began!






25
siła
17
szybkość
12
zręczność
70
100
MM
00
PD

2 lvl walka wręcz, 1 lvl tropienie, 1 lvl walka bronią improwizowaną, 1 lvl walka bronią białą (miecz)

Ekwipunek: miecz, zapalniczka, paczka gumy do żucia
Wysłany: 2016-07-08, 21:42   
   Multikonta: Finn, Seth


Słysząc słowa Strahl, znów skierowała wzrok na nią.
- Zgraliśmy? Rey, kobieto, ty się słyszysz? - zapytała, patrząc na nią z ukosa. No proszę, przecież było dokładnie na odwrót! On działał jej na nerwy, ona jemu najwyraźniej też. Nie było tutaj mowy o żadnym "zgraniu". Cóż, jeśli tak dalej pójdzie, to Via nie będzie miała w obozie żadnych znajomych a samych wrogów, chociaż szczególnie się tym nie przejmowała. Jeśli uda jej się wrócić na chwilę do domu i zabrać stamtąd swoje słuchawki i kilka książek (bo wbrew pozorom Octavia całkiem lubiła czytać), znajomi nie będą jej do życia niezbędni.
Niezbyt przejęła się również złośliwymi uwagami chłopaka. Była przyzwyczajona, mniej cierpliwi i wyrozumiali ludzie często zwracali się do niej w ten sposób... Zawsze jednak były to osoby, którym Harris mocno podpadła, a temu tutaj nie zrobiła nic, poza tym, że zwracała się do niego niezbyt uprzejmie.
O nie! Ona nie da obcej osobie zwracać się do siebie tym tonem. Natychmiast poderwała się na nogi i w jednej chwili znalazła się przy chłopaku.
- Pieprznąć w łeb to ja mogę ciebie - warknęła. Taa... Via w swoim żywiole. Dawno się z nikim nie pobiła i trochę jej tego brakowało w związku z czym jej dłoń poleciała w kierunku twarzy chłopaka.
 
 
   Podziel się na:     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo





PRAWA AUTORSKIE
BANERY
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 8