Jak zacząć?
Ogłoszenia
Regulamin
Umiejętności
Moc Magiczna
Statystyki
Spis Bogów
Rozliczenie z treningów
Sprawy do Administracji
Ranking
wymiana
Spotlights
Sophia Templer
Najlepsza postać żeńska
Miles Halter/Nathan Frost
Najlepsza postać męska
Felicity Wayland
Miss Forum
Miles Halter/John Oswald
Mister Forum
Miles Halter/John Oswald
Najlepszy Wątek
Freywald
Najlepsza para
Strona Główna




Poprzedni temat «» Następny temat
Zadaszony Pomost
Autor Wiadomość
Sophia Templer
Księżniczka





Amfitryta

Uznana

16. 03.1999

Poziom1

Brak






10
siła
19
szybkość
14
zręczność
100
100
MM
5
PD

1 poziom(+5PU) - Jazda konna | 1 poziom - Gotowanie | 1 poziom - Pływanie | +2PU Walka mieczem, +4PU Walka bronią improwizowaną, +3PU Łucznictwa

Ekwipunek: Scyzoryk, Paczka gum do żucia
Wysłany: 2016-09-03, 12:18   
   Multikonta: Annabelle Lavelle, Samuel Macmillan


- Możesz do mnie dołączyć jeśli chcesz. – Szczerze? Nie robiło to jej żadnej różnicy. Dołączy się – będzie miała kogo ochlapać. Postanowi zostać na pomoście – i tak zostanie ochlapany.
Gdy w końcu została w samym stroju usiadła na pomoście obok Clyde i spuściła nogi, tak, aby zwisały nad taflą wody.
- Nad głową pojawia ci się znak jakiegoś Boga i Chejron, albo Dionizos mówią „Witaj Clyde, synu kogoś tam”. Czy jakoś tak. Tylko jak będzie mówił to Dionizos, to najprawdopodobniej przekręci twoje imię. – Zaśmiała się cicho, przypominając sobie moment, kiedy w trakcie kolacji Pan D. nazwał ją „Sonią”, a Ventusa „Victorem”. Oprócz pierwszej litery te imiona nie miały nic wspólnego z rzeczywistością. - Podobno jestem córką Amfitryty, żony Posejdona. Dlatego też przyszłam trochę popływać, bo trochę wstyd nie umieć doskonale pływać, kiedy jest się córką Bogini mórz. – Skrzywiła się i parsknęła śmiechem, spoglądając na chwilę w niebo.
Pogoda była ładna. Słońce świeciło i było ciepło. Niestety coś jej się wydawało, że woda pod jej stopami na pewno nie będzie wystarczająco ciepła, żeby bez problemu móc się w niej zanurzyć.
Słysząc jego ostatnie pytanie, zmarszczyła lekko brwi, jeszcze raz dokładnie lustrując wzrokiem chłopaka.
- A może jesteś synem Afrodyty? - Wzruszyła od niechcenia ramionami i wybuchnęła śmiechem.
_________________



"Myślenie nie jest łatwe, ale można się do niego przyzwyczaić."
 
 
   Podziel się na:     
Clyde Rosenthal
Obozowy słodziak...





Apollo

Uznany

31.07.1998

I'm right here when you gonna realise that I'm your cure, Heartbreak girl






10
siła
10
szybkość
12
zręczność
100
100
MM
00
PD

Łucznictwo - 1, Akrobatyka - 1, Strategia - 1, Orientacja w terenie - 1

Ekwipunek: pałeczki od perkusji, drewniany bębenek, kij do lacrosse, ukulele, mp3
Wysłany: 2016-09-03, 19:12   
   Multikonta: Mil, Tom


Uśmiechnął się na jej propozycje. No fajni ludzie tutaj są, tacy... otwarci. Pierwsze spotkanie i już będą razem pływać, yeey! Na pewno do niej dołączy, tylko zaraz... xd
Słuchał uważnie, kiedy mówiła o uznaniach, przyglądając jej się swoimi zielonymi ślepiami. Ciekawe. Myślał, że uznania będą wyglądały tak jakoś ekstra i super, że wszędzie będzie lecieć konfetti, a na niebie pojawią się fajerwerki, a każdy będzie jak te murzyny z rap battle na youtube... Jednak nie. Ale i tak był pod wrażeniem. Znikąd pojawiające się symbole na głowami, nastolatki na kolanach (po prostu zignorujmy to, jak zboczenie to zabrzmiało) i przekręcanie imion. Ale to tylko przez tego Dionizosa. Hmm, czy to przypadkiem nie był ten bóg wina? Nie pamiętał zbytnio mitologii, kojarzył jedynie tych najbardziej znanych bogów i kilku mniej. Mają prawdziwego boga w obozie? Woooow. Kiedyś musi do niego zagadać co tam na Olimpie, albo jak tam u Zeusa piorunowładnego, czy coś.
Na szczęście dziewczyna w skrócie wyjaśniła kim jest Amfityra, bo bez tego, raczej nie wiedziałby, o jaką boginię jej chodzi. Córka żony pana mórz... I wszystko stało się jasne.
Ja? No nie wiem — zaśmiał się również na jej sugestię, po czym spojrzał na wodę i zaczął zastanawiać się, czy jest ciepła. Aaa, pieprzyć to. — Wiesz co?
Podniósł się i zaczął zdejmować buty z nóg.
Chyba też sobie popływam.
Uśmiechnął się w jej stronę, kiedy pozbył się trampek. No cóż, to miejsce raczej służy do pływania, a nie grania na ukulele, a skoro już tu jest, to czemu by nie skorzystać z takiej okazji. Pływanie z córką Amfityry pewnie nie zdarza się za często.
_________________
Clyde Rosenthal
Airplanes cut through the clouds. Like angels can fly, we'll never die.
 
   Podziel się na:     
Sophia Templer
Księżniczka





Amfitryta

Uznana

16. 03.1999

Poziom1

Brak






10
siła
19
szybkość
14
zręczność
100
100
MM
5
PD

1 poziom(+5PU) - Jazda konna | 1 poziom - Gotowanie | 1 poziom - Pływanie | +2PU Walka mieczem, +4PU Walka bronią improwizowaną, +3PU Łucznictwa

Ekwipunek: Scyzoryk, Paczka gum do żucia
Wysłany: 2016-09-04, 10:16   
   Multikonta: Annabelle Lavelle, Samuel Macmillan


Sophia odkąd była małym dzieckiem lgnęła do wszystkich, chcąc się z nimi bawić. To zostało jej do tej pory, bo przy niej nie było tematów tabu, a pływanie nie było czymś kompromitującym na tyle, że nie mogła zaproponować tego nowo poznanemu chłopakowi. W końcu nie zapraszała go do łazienki pod prysznic, tylko do obozowego morza, gdzie była w stroju kąpielowym, a nie nago. Nie było więc w tym niczego złego w jej mniemaniu.
Faktycznie uznania nie były czymś, co jest warte większego zapamiętania i wyciągania aparatów, by niczym chińscy turyści robić zdjęcia wszystkim uznanym naokoło. Ot, pojawienie się nad głową wybrańca znaku należącego do jego rodzica i kolacja trwała dalej. Gdyby nie fakt, że wszyscy klękają Sophia najprawdopodobniej nawet nie wiedziałaby, że została uznana przez swoją matkę.
Na początku nawet nie wiedziała kim jest Amfitryta. Dopiero Chejron raczył jej wszystko wytłumaczyć.
- I dobrze. – Zaśmiała się ponownie, kiedy Clyde zaczął pozbywać się swoich trampek. Również nie miała ochoty uparcie się w niego wpatrywać, dlatego nie czekając, ani chwili dłużej… Wskoczyła do wody.
Najgorsze było pierwsze wrażenie. Zimna woda od razu wywołała u niej dreszcze rozchodzące się po całym ciele. Udało jej się jednak powstrzymać krzyk, który mógłby skutecznie odstraszyć Nowego od zanurzenia się w wodzie.
- Nie jest źle. – Krzyknęła w jego kierunku, chociaż nie widziała na jakim jest etapie w rozbieraniu się. Zaśmiała się cicho, odgarniając z twarzy mokre włosy, które przykleiły się do jej skóry.
_________________



"Myślenie nie jest łatwe, ale można się do niego przyzwyczaić."
 
 
   Podziel się na:     
Clyde Rosenthal
Obozowy słodziak...





Apollo

Uznany

31.07.1998

I'm right here when you gonna realise that I'm your cure, Heartbreak girl






10
siła
10
szybkość
12
zręczność
100
100
MM
00
PD

Łucznictwo - 1, Akrobatyka - 1, Strategia - 1, Orientacja w terenie - 1

Ekwipunek: pałeczki od perkusji, drewniany bębenek, kij do lacrosse, ukulele, mp3
Wysłany: 2016-09-04, 13:50   
   Multikonta: Mil, Tom


Clyde też był bardzo towarzyskim typem, także ucieszył się na propozycję dziewczyny i podobało mu się to, jak otwarta była. Wszyscy tu tacy są, czy tylko ona? W każdym razie, pogoda była ładna, więc pływanie jak najbardziej mu się podobało.
Pozbywając się swoich spodni zastanawiał się, kim mógłby być jego boski rodzic. Nie był pewny, co by do niego poczuł w chwili uznania... Jednocześnie nienawidził go przez to, że opuścił ich wtedy, kiedy najbardziej go potrzebował z matką, ale z drugiej strony jednak jest jego ojcem i czuje do niego coś podobnego do respektu. Ten żal do jego osoby dominował nad uczuciem miłości i szacunku, bo jednak porzucił ich jak nic niewarte śmiecie. Chciałby mu to kiedyś wygarnąć prosto w twarz, jednak obecnie nie ma nawet pojęcia, kim on jest. A skoro nosi tytuł boga, to prawdopodobieństwo, że go spotka jest bardzo niskie, wręcz równe zeru. A szkoda, bo ma mu naprawdę, naprawdę dużo do powiedzenia...
Zdjął szybko koszulkę i położył ją na swój stos ubrań, na którego szczycie leżało ukulele. Wychylił się w stronę pływającej już Sophii, po czym oddalił się na koniec pomostu. Będąc tam, zaczął biec przed siebie, a kiedy był już dostatecznie blisko wody, wybił się w powietrze, krzycząc:
Na bombę! — podciągnął kolana do klatki piersiowej, otaczając je rękoma i zanurzył się.
W momencie uderzenia w taflę wody, poczuł, jak dreszcze wstrząsają jego ciałem. No dobra, ot nie był taki dobry pomysł, zwłaszcza, że nie było tak ciepło, jak powinno być. Wynurzył się szybko, otaczając ciało ramionami. Odgarnął mokre loczki do tyłu i podpłynął do Soph.
Myślałem, że jest cieplej — przyznał ze śmiechem. Pewnie trochę ochlapał dziewczynę, podczas swojego super skoku na bombę, ale co tam. I tak już jest przecież mokra.
Może pływakiem nie był jakimś super, ale potrafił się przynajmniej utrzymać na wodzie i pływać żabką, a to już coś. Może nie utonie. A jak coś, to chyba będzie mógł liczyć na pomocną dłoń córki bogini mórz.
_________________
Clyde Rosenthal
Airplanes cut through the clouds. Like angels can fly, we'll never die.
 
   Podziel się na:     
Sophia Templer
Księżniczka





Amfitryta

Uznana

16. 03.1999

Poziom1

Brak






10
siła
19
szybkość
14
zręczność
100
100
MM
5
PD

1 poziom(+5PU) - Jazda konna | 1 poziom - Gotowanie | 1 poziom - Pływanie | +2PU Walka mieczem, +4PU Walka bronią improwizowaną, +3PU Łucznictwa

Ekwipunek: Scyzoryk, Paczka gum do żucia
Wysłany: 2016-09-04, 16:06   
   Multikonta: Annabelle Lavelle, Samuel Macmillan


Obawiam się, że nie wszyscy w obozie byliby chętni, aby rozebrać się przed nieznajomym człowiekiem i wskoczyć do zimnej wody. Na takie pomysły wpadali zazwyczaj ludzie, którzy mieli pozytywnie nierówno pod sufitem.
Sophia już dawno przyzwyczaiła się do tego, że nie posiadała matki. Jej ojciec robił wszystko, żeby nie odczuła za bardzo braku drugiego rodzica.
Wybuchnęła głośnym śmiechem, kiedy Clyde w taki sposób rzucił się w toń niebieskiej wody. Wytarła twarz z nadmiaru wody, którą została ochlapana, gdy ciecz rozbryzgała się na boki po uderzeniu w nią chłopaka.
Wzięła zamach ręką i sama ochlapała twarz Clyde „za karę”, kiedy ten już się do niej zbliżył.
- Zimno ci? Wydaje mi się, że jest w sam raz. – Zadrwiła z niego, odwracając twarz w kierunku słońca. Jej też było zimno, ale nie chciała się do tego przyznawać (i nigdy się nie przyzna tak swoją drogą).
Niech Rosenthal lepiej nie wierzy, że w razie gdyby zaczął tonąć, Soph mu pomoże, bo była dzieckiem Amfitryty. Na dobrą sprawę w pływaniu nie była, aż tak dobra, żeby móc nazywać siebie córką bogini mórz. Dlatego też przyszła tutaj, żeby nauczyć się czegoś więcej. A fakt, że spotkała tu chłopaka...? Nic nie znaczył. W końcu i tak będą pływać.
_________________



"Myślenie nie jest łatwe, ale można się do niego przyzwyczaić."
 
 
   Podziel się na:     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  




wxv.pl - załóż forum dyskusyjne za darmo





PRAWA AUTORSKIE
BANERY
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 8